Kasia, Tomek i Iwona

Kasia, Tomek i Iwona. Niska blondynka, wysoki i uśmiechnięty brunet i urocza szatynka. Co ich łączy? Każdego z nich zaprosiłbym na kawę, herbatę lub piwo. Zabrałbym na mecz, na wycieczkę albo do kina. Dlaczego? Bo bardzo lubię spędzać z nimi czas.

Kasia, Tomek i Iwona pracują jako kelnerzy/kelnerki. Imiona zostały przeze mnie wymyślone, ale postacie jak najbardziej są prawdziwe. Opowiem Wam o nich.

Kasia

Niska młoda dziewczyna. Włosy blond sięgające do ramion. Ładna, choć w konkursach na miss raczej nie wystartuje. Polubiliśmy ją, choć znamy ją od 5 minut. Na co dzień roznosi pierogi. Pracuje około 8 godzin dzienne. Ciągle w ruchu, ciągle w kontakcie z ludźmi. Młoda, więc pewnie studentka. Zapewne zbiera na czynsz albo weekendową imprezę. Albo ma dosyć życia na garnuszku rodziców. Dla wielu to zwykła kelnerka. Jedna z wielu. Dla nas? Nowa koleżanka.

Już przy zamówieniu traktuje nas wyjątkowo. Uśmiecha się, dopowiada. Widać, że miła dziewczyna. Trochę zakręcona. Biega po całym lokalu, obija się o ściany, upuszcza sztućce. Ale mimo to jest pewna siebie. Zapomina o zupie, ale nadrabia to uśmiechem. Potem jeszcze przy pierogach rzuca zaczepnie, czy było sens zamawiać zupę, skoro pierogów dużo. Przy drzwiach mała kolejka w oczekiwaniu na miejsca. My chcemy płacić, a ona? Znowu biega jak szalona. A na koniec, jeszcze nas uśmiechem obdarowuje. Ot, dziewczyna z sąsiedztwa. Fajna dziewczyna. Zaprosilibyśmy ją na herbatę.

Tomek

Wysoki. Wyższy ode mnie (sic!). Z wyglądu przypomina trochę aktora – Chrisa Hemswortha. Thora znaczy się. Tomek pracuje w restauracji. Przyjmuje zamówienia, roznosi talerze, zmywa stoliki. Trochę niewdzięczna praca, bo wiadomo ludzie też niewdzięczni. Ale mimo wszystko z uśmiechem podchodzi do kolejnych gości.

Podchodzi do nas, uśmiecha się. My jak zwykle między sobą dyskutujemy, żartujemy i momentami głupkujemy. Tomek w pewnym momencie też zaczyna się śmiać. Ot, swojski chłopak. Od tej pory traktuje nas inaczej – chyba mu nawet zależy. A my? Zadowoleni. Dobrze obsłużeni, a i przyjazną twarz też znamy w tym lokalu.

Iwona

Czasami pracuje na mieście. Mam jedną ulubioną kawiarnię, w której są wygodne miejsca, zawsze jest Internet i jest sporo gniazdek. Ceny są wysokie, ale wszystko jest bardzo dobre. Na miejscu pracuje kilka dziewczyn. Zawsze ubrane w czarne fartuchy. Każda z nich mogłaby być tytułową Iwoną. Dlaczego? Bo każda z nich, zamiast zwyczajnie parzyć i podawać kawę lub herbatę, stara się zostać moją koleżanką. I gdyby nie to, że są w pracy to, zaprosiłbym, żeby usiadły ze mną, odpoczęły i napiły się czegoś.

Iwona z kawiarni potrafi mnie zagadać, uśmiechnąć się bez powodu albo wdać się ze mną w dyskusję. Pamięta mnie i chyba naprawdę cieszy się, że znowu przychodzę. Dzięki temu w tym miejscu jest wyjątkowo fajnie i miło.

Kasia, Tomek i Iwona

Pewnie powiecie, że to ich praca. Być miłym. Żebym jak najczęściej tam wracał, wydał jak najwięcej pieniędzy. Tylko, że w tych trzech przypadkach poczułem, że naprawdę lubię tych ludzi. I z każdą minutą stają się moimi znajomymi. Jestem idealistą, ale wierzę, że też mnie tak traktują. Bo nasze spotkania nie wyglądają zwyczajnie jak relacja klient-kelner. Ja czuję się przy nich na luzie, pozwalam sobie na żarty, a oni potrafią odpowiedzieć śmiechem lub innym żartem.

To bardzo idealistyczne podejście, ale wierzę, że kelner powinien być jak dobry znajomy. Będę tam wracał, ale wiem, że nie będą wyszarpywać mi pieniędzy z portfela. Kasia śmiała się ze mnie, że kupiłem zupę, kiedy samymi pierogami się najadłem. Iwona nie raz sama mi proponowała tańszy wybór.

To fajne. Lubię tam wracać i jestem gotów wydać więcej pieniędzy. W zamian dostaję sporo uśmiechu, fajną rozmowę i niesamowity klimat.

Fot. Just ard / Flickr

8 komentarzy

Oliwia 21 maja, 2014

Pierwsze i trzecie miejsce chyba udało mi się zidentyfikować 🙂 i zastanawiam się czy tytułowa Kasia to ta dziewczyna, o której myślę 🙂

Marcin Wójcik 21 maja, 2014

Kasia pracuje w Gdańsku :). Niedawno też byłaś, więc może myślimy o tej samej osobie :>

Dagmara 22 maja, 2014

Są ludzie, którzy promienieją jakąś dobrą energią, obojętnie co robią. Tak to dobrze wiedzieć, że inni zauważają takie rzeczy jak uśmiech i tą przyjazność, która właśnie wyróżnia z tłumu.

Marcin Wójcik 23 maja, 2014

Ja bardzo zwracam na to uwagę. Pozytywni ludzie dużo lepiej na mnie działają i nakręcają na dalsze działania 🙂

Daria Ostrowska 24 maja, 2014

To trudny zawód, bardzo trudny.I wcale nie uważam,że uśmiech jest tylko i wyłącznie z tego powodu,że są w pracy. Można być profesjonalnym kelnerem, miłym, ale uśmiech to natura i osobowość. I dokładnie Kasia,Tomek itd to zwyczajnie fajni ludzie, pewnie marzą o czymś innym lepszym. Wynagradzajmy zatem ich czasami tym,że i my jesteśmy mili,że zostawimy im chociaż skromny napiwek , to tylko mały gest. Wiele osób próbuje jednak pokazywać swoja wyższość w sytuacji gdy ktoś mu ” usługuje”.

Marcin Wójcik 25 maja, 2014

Dokładnie! Ludzie często traktują ich jak służących, ale nie pomyślą, że sami mogliby tak pracować. Ja zawsze staram się być miłym – uśmiechem, rozmową. I jeśli mogę zostawiam też napiwki 🙂