Mój Olsztyn

Mieszkam w Olsztynie już 6 rok. To miasto, które polubiłem od pierwszego wejrzenia. I nadal je lubię, z każdym dniem bardziej.

I wiecie co? W moim Olsztynie:

  • poznałem wielu bardzo ciekawych ludzi, którzy robią masę różnych rzeczy;
  • dużo się dzieje;
  • brałem udział w nieprawdopodobnie śmiesznych i zwariowanych rzeczach;
  • jest uroczo i pięknie – nad jeziorami, w parkach, na spacerach w lesie;
  • jest spokojnie, choć potrafi być głośno podczas większych wydarzeń;
  • są fajne lokale, w których lubię przesiadywać;
  • są kluby, w których mogę posłuchać fajnej muzyki;
  • jestem zaskakiwany – czasem małymi absurdami, a czasem pozytywnymi ludźmi;
  • jest unikalny klimat – z jednej strony czuć, że to większe miasto, ale z drugiej to nadal taka prowincja;
  • jest potencjał do działania i tworzenia nowych rzeczy;
  • mogę się rozwijać;
  • i mogę zmieniać świat;
  • znalazłem miłość!;
  • znalazłem przyjaciół;
  • chcę mieszkać!

Jaki jest Twój Olsztyn?

View this post on Instagram

A post shared by Marcin Wojcik (@mrcwojcik)

View this post on Instagram

A post shared by Marcin Wojcik (@mrcwojcik)

View this post on Instagram

A post shared by Marcin Wojcik (@mrcwojcik)

View this post on Instagram

A post shared by Marcin Wojcik (@mrcwojcik)

View this post on Instagram

A post shared by Marcin Wojcik (@mrcwojcik)

3 komentarze

Emilia Bartkowska 2 kwietnia, 2014

Jaki jest mój Olsztyn? Na pewno zupełnie inny niż Twój. :> Mieszkałam tam przez dziewiętnaście lat mojego życia i z ulgą wyjechałam na studia. Po części byłam do tego zmuszona, bo kulturoznawstwo w Olsztynie jest tylko na prywatnej uczelni ( przynajmniej było – nie mam pojęcia, czy ten kierunek wciąż istnieje), a po części – miałam go już zwyczajnie dość. Oczywiście, że miasto samo w sobie jest piękne, bo gdzie indziej znajdzie się jeziora w środku miasta? Ale jednocześnie jest mało rozwojowe, z dużym bezrobociem i hamującymi bardzo często ludźmi, gdy tylko chcesz zrobić coś więcej. Gdybym została w Olsztynie, na pewno nie osiągnęłabym tego, co do tej pory osiągnęłam, bo zwyczajnie nie miałabym do tego warunków. Wiesz, może tak gloryfikujesz to miasto, bo to jest Twoja dorosłość i Twoje teraz – ja tak widzę Warszawę. 🙂 I chyba przenigdy bym nie powiedziała, że dużo się dzieje w Olsztynie, choć – całe szczęście! – zaczyna się to powoli zmieniać. Z mojego rocznika wszyscy, którzy tylko mogli, uciekli do Gdańska, Poznania lub Warszawy i nie mają zamiaru wracać na stałe. Na święta czy weekend – ekstra, ale po tygodniu tam zaczynam już trochę głupieć. Do Olsztyna jest miło przyjechać, ale jeszcze lepiej jest stamtąd wyjechać.

PS Mam nadzieję, że nie skasujesz tego komentarza jako niepasującego do koncepcji notki, ale jeśli już to zrobisz, to, proszę Cię, napisz mi wiadomość na fejsie z informacją, bo chętnie bym podyskutowała z Tobą o tym mieście. 🙂 Pozdrawiam!

Marcin Wójcik 3 kwietnia, 2014

Może podchodzę do tego z perspektywy osoby przyjezdnej. Ale ja się naprawdę w tym mieście podkochuje. Olsztyn mnie zaskakuje codziennie, cały czas go odkrywam.

Rozumiem Cię i ja mam podobnie jeśli chodzi o Płock – kocham to miasto, ale jednocześnie strasznie się do niego zraziłem. Najważniejsze, żeby pamiętać i wspierać miasto 🙂

Moim zdaniem dzieje się dużo. Może w skali Warszawy czy innych miast to jednak nie jest dużo, ale jest coraz lepiej :). Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś spotkać i porozmawiać też o Olsztynie 🙂

Mam jeszcze problem z niektórymi ludźmi – mieszkańcami Olsztyna narzekającymi na miasto. Ale zmienie to 🙂

Emilia Bartkowska 3 kwietnia, 2014

Cały czas pamiętam o Olsztynie! Jestem świeżo po NieKongresie Animatorów Kultury, który niesamowicie mnie zmotywował i zainspirował do działania – problem w tym, że wszystkie moje pomysły dotyczą Olsztyna, nie Warszawy. 🙂 Kocham to miasto i dlatego tak mnie boli, co się w nim dzieje, a jednocześnie nie dzieje. Wciąż mnie tam ciągnie, ale jeśli już wrócę, to najszybciej za dziesięć lat – gdy już uzbieram naprawdę bogate CV, dzięki któremu – mam nadzieję – będę mogła mieć realny wpływ na Olsztyn, bo w tym momencie nie ma tam dla mnie miejsca.

Trzymam za Ciebie kciuki. 🙂 I za spotkanie!